Kilka tygodni temu Polskę wzburzyły informacje o nagraniach ojca wykładów pana Rydzyka (używam formy zasugerowanej przez panią Redaktor Monikę Olejnik

), których
treści są głęboko antysemickie i obrażają nawet głowę naszego Państwa z małżonką.
W każdym innym państwie zamknięto by stację radiową Radio Maryja, Telewizję Trwam i Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu (ak: imperium medialne Rydzyka), a jego samego nie ominąłby proces za rozpowszechnianie treści nawołujących do nienawiści rasowej. A tu nic. Rydzyk jakby nigdy nic pojechał do Watykanu sfotografować się z papieżem Benedyktem, by mówić potem na antenie swego radia, że papież pobłogosławił radiostacji i wszelkim jej działaniom.
Watykan
dementuje takie informacje, ale nie stara się w żaden sposób wpłynąć na zmianę zachowania Rydzyka. Dlaczego? Czy docierają tam wszystkie informacje? Czy Rydzyk znów wyjdzie z opresji obronną ręką, czy też nareszcie zostanie odsunięty od władzy przez swych przełożonych (a wystarczy zabrać koncesje!).